WŁĄCZANIE to światło wspólnej relacji

Kiedy myślisz o włączaniu użytkownika AAC, co widzisz?

Nie wystarczy, że dasz symbole.
Nie wystarczy, że przygotujesz aktywności.
Nie wystarczy, że posadzisz mnie z rówieśnikami.
Nie wystarczy, że powiesz, że „jestem włączana”.

Bo włączanie to coś więcej – to przestrzeń i ludzie, z którymi nie tylko mogę być, ale CHCĘ być.

Bywa, że dajesz mi symbole, które Ty wybrałeś, nie pytając, o czym naprawdę chcę mówić.
Bywa, że rozmawiamy AACowo tylko wtedy, gdy Tobie to pasuje.
Bywa, że planujesz działania „dla mnie”, a nie „ze mną”.

Rzadko pytasz: „Co mogę zrobić, żebyś chciała tu zostać?”

Nie włączysz mnie listą działań.
Nie odhaczysz włączania w ewaluacji.
Bo włączanie, to nie projekt.
To postawa.
To sposób myślenia.
To otwartość serca.

Nie jestem „zadaniem do zrealizowania”, ale człowiekiem, który może wnieść coś do wspólnej przestrzeni.

Pozwalasz mi żyć w świecie, wśród społeczeństwa, ale ja chciałabym ten świat WSPÓŁTWORZYĆ.

Z włączaniem jest jak ze światłem w domu – prąd i lampa to nie wszystko. Trzeba wcisnąć wtyczkę do gniazdka i zapalić światło, by oświetliło pokój, by zobaczy drugiego człowieka w pełnym świetle uważności, obecności i relacji. A potem dbać by to światło relacji nie zgasło. Byśmy wciąż byli połączeni.

Powiązane posty

AAC nie ma wakacji

Dla mnie AAC to nie jest tylko zbiór słówek. Mój komunikator jest po to, żebym mogła uczestniczyć w każdej sytuacji i przeżywać to samo, co

AAC to więcej niż komunikacja

Choć większość z Was słysząc AAC ma przed oczami symbole, komunikatory, książki, czy gesty, we mnie ta nazwa wzbudza uczucia. A jakie? Posłuchajcie krótkiej historii

W kilku słowach

Kiedy mówimy o AAC i o komunikatorze, najczęściej myślimy o tablicach pełnych pojedynczych słów: rzeczowników, czasowników, przymiotników. Wybór tych konkretnych słów, które są w systemie