Pierwszy punkt na przedświątecznej liście

Przedświąteczny czas to często inna rzeczywistość. Robi się szybciej, głośniej, ciaśniej i czasem odrobinkę nerwowo… Lista rzeczy do zrobienia się wydłuża, a każda godzina wydaje się krótsza niż zwykle. Wpadamy w tryb „ogarniania”: prezenty, zakupy, choinka, dekoracje, sprzątanie, gotowanie itd.

W tym wszystkim łatwo stracić z oczu innych ludzi, nawet tych nam najbliższych. Nie celowo, ale niestety czasem tak bywa, gdy zmęczenie miesza się z poczuciem obowiązku i ograniczonym czasem. Wtedy komunikacja często sprowadza się do listy zadań, a relacje chowają się w cień.

A przecież Święta to nie idealna choinka, czy perfekcyjnie polukrowane pierniczki. Święta to ludzie, relacje i wspólny czas.

Dlatego warto zagospodarować ten czas inaczej – wbrew pośpiechowi, wbrew napięciu, wbrew przekonaniu, że wszystko musi być idealnie. Warto zacząć od czegoś małego (i ogromnego jednocześnie).

Pierwszy punkt na przedświątecznej liście – wspólna rozmowa, w której naprawdę się słyszymy.

Rozmowa bez presji. Rozmowa, w której liczy się człowiek, nie zadania. Rozmowa, w której mamy czas, by wszystko wypowiedzieć i naprawdę się usłyszeć. Rozmowa, która buduje bliskość.

I to od tej bliskości zaczyna się świąteczna atmosfera.

Powiązane posty

Piszę na tablecie

Litera po literze – tak uczę się pisać. To nie jest łatwa i szybka droga, ale warto nią iść. W swoim tempie, bez nacisku, bez

Słowa wychodzące z drukarki

Litera po literze – tak uczę się pisać. To nie jest łatwa i szybka droga, ale warto nią iść. W swoim tempie, bez nacisku, bez

Kto pyta…

Wiecie jak lubię rozmawiać. Relacje, które tworzą się poprzez rozmowy są dla mnie bardzo ważne. Ale jak wydłużać rozmowę? Jak utrzymać czyjąś uwagę jeszcze przez