Nauka pisania ma różne oblicza

Litera po literze – tak uczę się pisać. To nie jest łatwa i szybka droga, ale warto nią iść. W swoim tempie, bez nacisku, bez przymusu, bez stresu. Szukam pomocy i narzędzi wartościowych konkretnie dla mnie. Czegoś, co nie stanie się kolejnym zadaniem, czy kartą pracy, a będzie miało realne przełożenie na moją codzienność. Korzystam ze wsparcia i podpowiedzi, za które jestem ogromnie wdzięczna.

W serii „litera po literze” opowiadam jak wygląda moja nauka pisania.
Co się u mnie sprawdziło.
Jaką ścieżką dotychczas szłam.
Może coś Cię zainspiruje?
Może znajdziesz elementy, które pasują również do Twojej drogi?

Dziś kolejny z tej serii wpis o tym jak uczę się pisania bez kart pracy.

 

Jak znaleźć czas na naukę pisania?
Ile trzeba ćwiczyć?
Jak często trzeba to robić?

To jedne z najczęstszych pytań, które pojawiają się, gdy myślimy o nauce pisania – szczególnie jeśli chodzi o użytkowników AAC.

Odpowiedź może być zaskakująca.

 

Nie trzeba wydzielać osobnego czasu na naukę pisania.

Pisanie może dziać się w codziennym życiu.
W zabawie.
W zwykłych czynnościach.

Zamiast wymyślać specjalne zabawy ćwiczące pisanie, zrób coś odwrotnego.
Obserwuj w jakie ulubione, często powtarzalne zabawy i aktywności, możesz wpleść pisanie.

Ja uwielbiam tatuaże. Takie rysowane długopisem albo flamastrem na moim ciele. Wciąż szukam nowych miejsc, które aż proszą się o rysunek. Czoło, pięta, itp.

Tatuaże zajmują mnie na długo. Naprawdę długo…
Dlatego to właśnie w tę aktywność wplecione zostało pisanie.
Każdy tatuaż ma swój podpis. Ja dyktuję litery, a dorosły zapisuje je na moim ciele. Czasem mi podpowiada, albo mnie poprawia.

 

 

Te napisy zostają ze mną na aż do wieczornej kąpieli.
Mogę je oglądać.
Mogę je odczytywać.
Mogę się ich uczyć.

To nie jest karta pracy.
To nie jest ćwiczenie przy stole.
Nie ma z góry ustalonej ilości rysunków i podpisów. Mogę skończyć w każdej chwili.

 

Co myślicie o takim wplataniu pisania w codzienne zabawy?

Macie swoje doświadczenia?
Albo pomysły, jak to robić inaczej?

A może właśnie brakuje Wam pomysłu, jak wpleść pisanie w coś, co już lubicie robić?

Podzielcie się tym w komentarzu.

 

W kolejnych wpisach pokażę jeszcze inne moje sposoby na pisanie.
A na razie… idę wymyślić jakiś nowy tatuaż 😊

 

Powiązane posty

Stare-nowe zabawki

Litera po literze – tak uczę się pisać. To nie jest łatwa i szybka droga, ale warto nią iść. W swoim tempie, bez nacisku, bez

AAC nie ma wakacji

Dla mnie AAC to nie jest tylko zbiór słówek. Mój komunikator jest po to, żebym mogła uczestniczyć w każdej sytuacji i przeżywać to samo, co

AAC to więcej niż komunikacja

Choć większość z Was słysząc AAC ma przed oczami symbole, komunikatory, książki, czy gesty, we mnie ta nazwa wzbudza uczucia. A jakie? Posłuchajcie krótkiej historii

W kilku słowach

Kiedy mówimy o AAC i o komunikatorze, najczęściej myślimy o tablicach pełnych pojedynczych słów: rzeczowników, czasowników, przymiotników. Wybór tych konkretnych słów, które są w systemie