Moja droga do samodzielności to codzienne małe kroczki.
Wczoraj pakowałam plecak, dziś jestem już o jeden krok dalej – przygotowuję śniadaniówkę.
Wraz ze wzrostem kompetencji zmienia się też moja komunikacja. Nie mówię już, że chcę banana, serek czy parówkę. Idę do kuchni i po prostu biorę to, na co mam ochotę. To ogromna zmiana (szczególnie dla rodziców, którzy dbają o zasoby żywnościowe 😉).
Ale razem z tą niezależnością pojawiają się nowe wymagania – planowanie.
Jeśli chcę zabrać jutro do szkoły kanapkę, muszę sprawdzić, czy jest pieczywo, ser i wędlina. Jeśli czegoś brakuje – trzeba pójść do sklepu. Albo zmienić plan i wybrać coś innego.
To wszystko nie jest łatwe. Uczę się tego planowania krok po kroku.
I choć bywa trudne, daje mi większy spokój, bo dokładnie wiem, co zastanę w mojej śniadaniówce. A te małe, przewidywalne fragmenty dnia są mi bardzo potrzebne wśród miliarda nieprzewidywalnych spraw.

Moja droga do samodzielności prowadzi przez nuggetsy 🙂
A jak jest u Was?
Jak wyglądają Wasze drogi do samodzielności – te małe kroki, drobne decyzje, mini sukcesy dnia codziennego?
A może są też trudności, które szczególnie dają się we znaki? Jeśli macie ochotę, podzielcie się nimi w komentarzach.



