Dogadywanie się, czyli jak kupa może pomóc w komunikacji

Czasem wygląda na to, że wszystko idzie super. Powiedziałam, że jadę do zoo z babcią, dziadkiem i tatą. A potem nagle… coś się zacina.
Ja mówię jedno, mama słyszy drugie.

Takie rzeczy mogą zdarzyć się nie tylko w AAC, ale w każdej rozmowie.
Najważniejsze, żeby wtedy nie odpuścić. Żeby zatrzymać się, posłuchać, spróbować jeszcze raz.

Więc spróbowałam jeszcze raz. I jeszcze raz.
Aż w końcu dodałam, że słoń robi kupę 💩… i wtedy mama zrozumiała!
(Ten szczegół pomógł bardziej niż myślałam 😂).

Mama powiedziała, że w takich przypadkach korzystanie z komunikatora może być bardzo pomocne.

Bo dogadywanie się to nie tylko słowa. To bycie razem w próbie zrozumienia. I to właśnie z takich chwil najlepiej uczymy się jak mówić, jak słuchać, jak nie zgubić siebie w drodze do porozumienia.

Zobaczcie nasze zmagania:

Powiązane posty

AAC nie ma wakacji

Dla mnie AAC to nie jest tylko zbiór słówek. Mój komunikator jest po to, żebym mogła uczestniczyć w każdej sytuacji i przeżywać to samo, co

AAC to więcej niż komunikacja

Choć większość z Was słysząc AAC ma przed oczami symbole, komunikatory, książki, czy gesty, we mnie ta nazwa wzbudza uczucia. A jakie? Posłuchajcie krótkiej historii

W kilku słowach

Kiedy mówimy o AAC i o komunikatorze, najczęściej myślimy o tablicach pełnych pojedynczych słów: rzeczowników, czasowników, przymiotników. Wybór tych konkretnych słów, które są w systemie